Puck – zamek krzyżacki i starościński

Kierownik badań: mgr Martyna Milewska, prof. dr hab. Jerzy Kruppé
Miejsce badań: teren miasta w Pucku, woj. pomorskie
Charakter stanowiska: zamek
Datowanie: XIV/XV – XIX wiek

Puck – zamek krzyżacki i starościński

Prace archeologiczne na zamku w Pucku prowadzone są przez Instytut Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego wspólnie z Instytutem Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Prowadzone od 1991 r. wykopaliska pozwoliły zgromadzić kilkudziesięciotysięczny już zbiór znalezisk. Zabytki te są sukcesywnie opracowywane naukowo przez archeologów i współpracujących z nimi specjalistów  różnych dziedzin – numizmatyków, archeozoologów, dendrologów, konserwatorów itp. Celem badań jest bowiem poznanie możliwie najpełniej dziejów zamku, o którym dotychczas tak mało wiadomo. Publikacja rezultatów długoletnich badań archeologicznych powinna zatem wypełnić tę istotną lukę w znajomości zarówno historii Ziemi Puckiej jak i Pomorza Gdańskiego. Zabytki pozyskane podczas wykopalisk stały się podstawą kilku prac magisterskich, a także stałej wystawy w Muzeum Ziemi Puckiej im. F. Ceynowy w Pucku. Pieczę merytoryczną nad badaniami sprawują mgr Martyna Milewska i prof. dr hab. Jerzy Kruppe, zaś dokumentacja naukowa spoczywa w rękach Grażyny Zborowskiej. W wykopaliskach biorą udział studenci Zakładu Archeologii Późnego Średniowiecza i Czasów Nowożytnych Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, którzy odbywają tu swe specjalistyczne praktyki.

Badania archeologiczne zamku

O czasie powstania zamku puckiego milczą źródła, choć wiadomo z nich, że na pewno istniał w pierwszej ćwierci XV w. Na początku był to masywny murowany, jednopiętrowy dom mieszkalny, podpiwniczony, z kuchnią, kaplicą i poddaszem służącym za magazyn zbożowy. Wzniesiono go na niewielkim piaszczystym wyniesieniu w północnozachodniej części istniejącego już prawnie od 1348 roku miasta. Prawdopodobnie był to ten sam budynek, który w lustracjach starostwa puckiego z XVIIw. określany jest jako „kamienica stara” lub „kamienica jedna murowana od krzyżaków”. Stosunkowo skromne rozmiary zamku z czasów krzyżackich wskazują, że stanowił on przede wszystkim obronną siedzibę lokalnej administracji zakonnej. W Pucku co najmniej od roku 1338 reprezentował ją Urząd Rybickiego podległy komturii gdańskiej. Do zadań rezydującego tam wysokiej rangi urzędnika krzyżackiego należało czuwanie nad gospodarką morską w tym rejonie, a zwłaszcza nad stałym zaopatrywaniem konwentów zakonnych w ryby, podstawową ówcześnie potrawę postną. Dlatego też zamek pucki nie był osobno ufortyfikowany, a jedynie włączony w system obronny miasta, choć oddzielała go od niego fosa z mostem zwodzonym i bramą. Od strony zatoki – „Małego Morza” – istniała tylko fosa i wał ziemny.

Po odzyskaniu Pomorza Gdańskiego w 1454 r. zamek pucki przeszedł pod władanie króla polskiego i formalnie stał się siedzibą starosty. Jednakże już w tym samym roku Kazimierz Jagiellończyk zastawił starostwo u Gdańszczan w zamian za pożyczkę na potrzeby wojenne. Ci z kolei, będąc w kłopotach finansowych, wydzierżawili w roku 1456 starostwo zbiegłemu ze Szwecji królowi Karolowi Knutsonowi Bonde. Rezydował on na zamku bez mała cztery lata. Kres pobytowi Karola i szwedzkiej załogi położyło wiosną 1460 r. zajęcie bez oporu miasta i zamku przez Krzyżaków. W 1464 r. Puck zajęły wojska Gdańszczan i pozostały w nim jeszcze przez cztery lata. Tak więc dopiero w 1468 roku starostwo po raz pierwszy objął faktycznie przedstawiciel króla polskiego, wojewoda pomorski Otton Marchwitz. Po nim przez 23 lata zamek pucki był siedzibą jeszcze trzech starostów: Fabiana Mgowskiego, Mikołaja Wulkowskiego i Ottona Śmiełowskiego. W listopadzie 1491 r. gospodarzem Pucka, i to na długie lata, stała się Rada Miejska Gdańska. Było to wynikiem ponownego zastawu starostwa przez Kazimierza Jagiellończyka i niespłacenia zaciągniętego długu przez jego następców.

Pod władzę królewską wrócił zamek dopiero w 1545 r. Od tego czasu aż po pierwszą wojnę szwedzką w latach 1626 – 1627 starostowali tu przedstawiciele znamienitych w Rzeczypospolitej rodów – Kostków i Wejherów. Rozbudowali oni znacznie zamek, wznosząc jeszcze jeden budynek mieszkalny zwany „kamienicą nową”, stajnie, spichlerz, browar oraz „cekhauz” – zbrojownię. Przystosowali go też do roli militarnej, jaką w polityce morskiej państwa Puck zaczął odgrywać już w drugiej połowie XVI w. Tu bowiem zlokalizowano pierwszy polski port dla floty wojennej oraz jeden z głównych arsenałów ówczesnej Rzeczypospolitej. Wiązało się to między innymi z narastającymi od początku wieku XVII zagrożeniem szwedzkim. Przewidywania stały się z czasem słuszne, gdyż właśnie od strony morza w lipcu 1626 r. Szwedzi na krótko zajęli Puck, a na zamku miał swą kwaterę dowodzący reichsadmirał Gyldenhielm. Walki o odzyskanie miasta trwały do początku kwietnia roku następnego.

To doświadczenie wzmogło troskę króla, Sejmu i sejmików pruskich o stan obronności warowni. Zwraca się zatem uwagę na potrzebę wzmocnienia i konserwacji systemu fortyfikacyjnego oraz utrzymywania licznej załogi, jak też na odpowiedni stan zgromadzonego w arsenale uzbrojenia. Na polecenie króla Władysława IV Wojskowy inżynier Fryderyk Getkant wykonał w 1634 r. projekt nowych fortyfikacji ziemnych obejmujących zamek i miasto. Niestety, na skutek stałych trudności finansowych państwa został on tylko w części zrealizowany.

„Potop” szwedzki nie poczynił większych szkód ani w zamku, ani w mieście. Jedyne poważniejsze działania militarne w tym rejonie to oblężenie Pucka w 1665 roku. Zostało ono odparte przez część załogi wiernej królowi polskiemu przy pomocy wojsk przysłanych przez gdańszczan. Pomoc ta okazała się jednak kosztowna i brzemienna w skutki. Poważne zadłużenie na wydatki wojenne poniesione przez miasto spowodowało, że starostwo puckie jeszcze do roku 1678 pozostawało we władaniu Rady Miejskiej Gdańska. Przejął je z jej rąk król Jan III Sobieski, będący również starostą puckim, a po jego spadkobiercach w roku 1717 rodzina Przebendowskich. Kres władztwu polskiemu na zamku w Pucku położył  w 1772 r. pierwszy rozbiór Polski. Niedługo potem zamek doszczętnie rozebrano i zniknął ona na zawsze z panoramy miasta.
O czasie powstania zamku puckiego milczą źródła, choć wiadomo z nich, że na pewno istniał w pierwszej ćwierci XV w. Na początku był to masywny murowany, jednopiętrowy dom mieszkalny, podpiwniczony, z kuchnią, kaplicą i poddaszem służącym za magazyn zbożowy. Wzniesiono go na niewielkim piaszczystym wyniesieniu w północnozachodniej części istniejącego już prawnie od 1348 roku miasta. Prawdopodobnie był to ten sam budynek, który w lustracjach starostwa puckiego z XVIIw. określany jest jako „kamienica stara” lub „kamienica jedna murowana od krzyżaków”. Stosunkowo skromne rozmiary zamku z czasów krzyżackich wskazują, że stanowił on przede wszystkim obronną siedzibę lokalnej administracji zakonnej. W Pucku co  najmniej od roku 1338 reprezentował ją Urząd Rybickiego podległy komturii gdańskiej. Do zadań rezydującego tam wysokiej rangi urzędnika krzyżackiego należało czuwanie nad gospodarką morską w tym rejonie, a zwłaszcza nad stałym zaopatrywaniem konwentów zakonnych w ryby, podstawową ówcześnie potrawę postną. Dlatego też zamek pucki nie był osobno ufortyfikowany, a jedynie włączony w system obronny miasta, choć oddzielała go od niego fosa z mostem zwodzonym i bramą. Od strony zatoki – „Małego Morza” – istniała tylko fosa i wał ziemny.

Historia zamku puckiego

Mimo stosunkowo licznych informacji dotyczących dziejów miasta i Ziemi Puckiej zachowanych w źródłach archiwalnych, odnoszących się bezpośrednio do zamku jest niestety niewiele. Sprawia to, że ciężar odtworzenia jego historii spadł na archeologię. Tylko bowiem na podstawie wyników wykopalisk odczytać można dzieje zamku w czasach, gdy źródła pisane o nim milczą, jak też uzupełnić i nasycić konkretami to, co w ogólnych zarysach wiemy z przekazów archiwalnych.

Obecnie na podstawie wykopalisk wiadomo już, że Krzyżacy wybudowali zamek w Pucku nie zaraz po zajęciu Pomorza Gdańskiego w 1310 r., a dopiero u schyłku XIV lub na początku XV w. Zameczek ten znajdował się na niewielkim, ale w stosunku do poziomu nadmorskiego terenu wywyższonym o około 4 metry, piaszczystym cyplu skarpy. Rzeczywiście, tak jak mówią późniejsze źródła pisane, był to wtedy jeden masywny budynek. Pełny zarys jego fundamentów, z częściowo dobrze zachowanymi gotyckimi piwnicami, o sklepieniach wspartych na filarach, odsłonięto w czasie badań. Odnaleziono też przylegające do niego relikty bramy i przedbramia, prowadzące po moście nad głęboką fosą do młyna zamkowego. Na dziedzińcu była też w tym czasie zapewne drewniana łaźnia parowa z solidnym, ceglanym piecem, którego dobrze zachowane resztki odsłonięto.

Rozbudowa krzyżackiego założenia obronnego nastąpiła prawie dwa wieki później. Wtedy to poszerzono naturalne wyniesienie nadsypując teren ku zatoce. Nawiezione masy ziemi zabezpieczono przed osypywaniem rzędem potężnych pali dębowych, ściśle do siebie dopasowanych. Badania dendrochronologiczne określające datę ścięcia drzewa wykazały, że dęby te ścięto pomiędzy kwietniema lipcem 1568 roku. Przyjąć zatem trzeba, że roboty związane z rozbudową zamku rozpoczęto i prowadzono w latach siedemdziesiątych XVI w., a więc za starosty Jana Kostki. Nie wiadomo, jak długo trwały, i być może wznoszenie zabudowy wewnętrznej znanej z późniejszych źródeł pisanych i planu F. Getkanta zakończono dopiero za starostowania Ernesta Wejhera w ostatnich latach XVI w. W każdym bądź razie wtedy to nadano zamkowi puckiemuostateczne rozplanowanie przestrzenne, które dotrwało do schyłku XVIII w. Wykopaliska stworzyły też niecodzienną możliwość częściowego choćby wglądnięcia w zawsze intrygującą sferę przeszłości – życie codzienne. Wydobywane przez archeologów szczątki różnorakich przedmiotów służą bowiem również próbom odtwarzania i przybliżania minionego świata rzeczy, otaczającego ówcześnie ludzi w dzień powszedni i świąteczny. Poznanie go to nie tylko sprawa ciekawa, ale także ważna, bo przecież toczące się życie codzienne staje się z czasem kulturą następnych pokoleń.

Znalezione na zamku puckim przedmioty, a najczęściej ich fragmenty, dają różnorakie świadectwa odnoszące się do życia jego mieszkańców, zarówno w średniowieczu, jak w czasach nowożytnych. Żelazne groty bełtów kusz i strzał do łuków, kamienne kule do dział, ołowiane i szklane pociski do muszkietów bez wątpienia wiązać trzeba z różnymi wypadkami wojennymi tamtych czasów. Para zdobionych ceremonialnych ostróg, unikatowe znalezisko w skali europejskiej, skłania do przypuszczenia, że stanowiły one własność króla szwedzkiego Karola Knutsona, który właśnie w tym czasie w pośpiechu i nocą opuszczał swą rezydencję na zamku.
Pomieszczenia zamkowe nie tylko ogrzewały, ale i zdobiły barwne piece kaflowe, a okna w izbach przeszklone były małymi szybkami o różnych kształtach, oprawnymi w ołowiane ramki. Po sprzętach ruchomych stojących we wnętrzach pozostały w ziemi tylko metalowe okucia, gwoździki tapicerskie i sporo kluczyków do skrzyń, szaf i komód. Znaleziono również klucze do nieistniejących już od dawna drzwi.

Najliczniejsze są jednak rzeczy, które zużyły się lub popsuły podczas posługiwania się nimi w gospodarstwie domowym prowadzonym na zamku. W większości wydobyto je z narastającego w fosie przez kilka stuleci wysypiska kuchennego. Znaleziono tam potłuczone naczynia gliniane, a więc różnej wielkości garnki do gotowania, patelnie do smażenia, misy do przygotowywania potraw, a także używane na stole kubki, dzbanki i nieraz bardzo zdobne talerze i misy. Wydobyto też ułamki szklanych kielichów, szklenic, butelek i buteleczek. Brak resztek używanych w kuchni naczyń miedzianych i mosiężnych potwierdza wiadomości źródeł pisanych o skupie tych wartościowych surowców do wtórnej przeróbki.

Liczne znaleziska kości zwierzęcych pozwalają wejrzeć nieco w jadłospis dawnych mieszkańców zamku. Badania archeozoologiczne wykazały, że jadano mięso zwierząt hodowlanych i łownych, ptactwo domowe i dzikie oraz w niemałej ilości ryby. Wołowina, której spożywano najwięcej, pochodziła z bydła niskiej rasy krótkorogiej, a do konsumpcji przeznaczano dopiero osobniki dojrzałe. Podobnie było z owcami, których mięso zajmowało drugie miejsce w jadłospisie. Natomiast jedna trzecia świń przeznaczanych do uboju to osobniki młode. Jadano także, choć w niewielkich ilościach, koninę.
Zwierzęta łowne, które trafiały do zamkowej kuchni, a potem na stół, to przede wszystkim sarny, jelenie, łosie i zające. Znaleziono także kości dzika, bobra i borsuka. Z drobiu jadano zwłaszcza kury, ale także gęsi i kaczki, a z ptactwa dzikiego kaczki krzyżówki i cyranki.
Położenie Pucka, a także pokaźna ówcześnie liczba dni postnych w roku sprawiła, że spożywano dużo różnorakich gatunków ryb, zarówno morskich, jak słodkowodnych i dwuśrodowiskowych. Badania archeoichtiologiczne wykazały, że były to okonie, sandacze, dorsze, miętusy, szczupaki, jesiotry, belony, stornie, skarpie, flądry, sumy, sieje, leszcze, klenie, płocie, certy, liny, bolenie, karasie, ciosy i łososie. Bez wątpienia jadano też, i to w niemałych ilościach, śledzie i węgorze. Niestety, resztki ich nie zachowują się w ziemi, gdyż po dłuższym okresie zalegania ulegają rozłożeniu.
W drób i mięso zwierząt hodowlanych zaopatrywały zamek własne folwarki. Podobnie być musiało z rybami „tak z Wielkiego jako i Małego Morza” oraz z należącego do starostwa jeziora Dobre. Dziczyzny dostarczali na zamkowy stół „leśni” z otaczających Puck puszcz, w których żyły jeszcze niedźwiedzie, borsuki i bobry, obok wypasających się w nich dawnym zwyczajem najpierw krzyżackich, a później strościńskich świń.

Przyrządzanie posiłków i inne czynności domowe nie były jedynym zajęciem kobiet mieszkających na zamku. Znaleziony naparstek mosiężny do haftu, szpilki krawieckie i kościany igielnik świadczą że poświęcały się one również robótkom i szyciu. Mężczyźni natomiast wędkowali, czego śladem są liczne, różnej wielkości haczyki i kotwiczki na ryby. Do nich zapewne należały noże o zdobnych rękojeściach, scyzoryki, a już bez wątpienia brzytwa w kościanej oprawie. Z żołnierskim oporządzeniem wiązać raczej trzeba znajdowane metalowe klamry do pasów oraz żelazne podkówki do obcasów, choć rzeczy te mogły również należeć do cywilów.

Istnieje natomiast niepodważalny dowód w postaci rogowego „bączka”, że wśród załogi krzyżackiej uprawiano gry hazardowe. Być może do tego celu służyły również znalezione kościane kamienie do warcabów. Świadectwem funkcjonowania na zamku kancelarii urzędnika zakonnego są cztery rylce – rogowy i trzy metalowe, używane do pisania na tabliczkach woskowych. W średniowieczu popularne było nie tylko notowanie w ten sposób tekstów, ale także prowadzenie podręcznych rachunków. Znalezienie zatem w siedzibie lokalnego centrum administracyjno – gospodarczego codziennych narzędzi pracy pisarza nie jest sprawą zaskakującą.

Petrykozy – kompleks osadniczy kultury łużyckiej i z okresu wczesnego średniowiecza na Mazowszu

Kierownik badań: mgr Elżbieta Roszyk
Miejsce badań: Petrykozy, gm. Zawidz, woj. mazowieckie
Charakter stanowiska: osada i cmentarzysko
Datowanie: schyłek epoki brązu, okres halsztacki i okres wczesnego średniowiecza

W miejscowości Petrykozy został zlokalizowany  kompleks stanowisk archeologicznych datowanych od okresu epoki brązu do czasów nowożytnych.  Położony jest na równinie polodowcowej, urozmaiconej łańcuchem kemów i moren. Przepływająca  tutaj mała rzeczka Sierpienica w przeszłości łagodnie meandrowała miedzy niewielkimi wzniesieniami.  Pozostałością po jej dawnym korycie jest obecnie dolina, miejscami dość szeroka, porośnięta trawą i olszyną. Po jej lewej stronie znajdują się ciężkie , gliniaste gleby , nadające się pod rolnictwo. Natomiast po jej prawej stronie znajdują się lekkie , piaszczyste gleby, na których został rozpoznany kompleks stanowisk archeologicznych.  Od 2004 roku są prowadzone badania na dwóch stanowiskach nr 3 i 4. Oba położone są po tej samej stronie rzeczki Sierpienicy, oddalone od siebie 300- 400 metrów.

Stanowisko nr 3.
Położone na niewielkim wzniesieniu, łagodnie opadającym w kierunku skarpy doliny starorzecza rzeki Sierpienicy. Obiekty nr 1- 32 położone najbliżej jej krawędzi uległy prawie całkowitemu zniszczeniu. Na podstawie zachowanej , rozwleczonej warstwy wypełniskowej nie możemy w sposób jednoznaczny określić ich funkcji.
W miarę oddalania się od krawędzi starorzecza – w wykopie 3 –  odsłonięte zostało 13 jam ( nr 33- 45), część z konstrukcjami kamiennymi. Wśród nich wyróżniono:
z jednym kamieniem,
z kilkoma luźnymi kamieniami,
z brukiem kamiennym.
W jamach znaleziono drobne przepalone kości ludzkie, co może sugerować, że są to groby. Przepalone nieliczne kości znajdowały się w obrębie całej jamy, a zwłaszcza w jej części stropowej. W jednym przypadku – w grobie nr 38 złożone były w jamce pod kamieniami. Zastanawiający jest brak w grobach całych naczyń. Tylko w obiekcie nr 35 znaleziono duże fragmenty ceramiki, które mogą wskazywać, że do jamy wstawiono całe naczynie wylewem do dołu. Trudność sprawia nam określenie pierwotnego ułożenia przepalonych szczątków kostnych. Zagadką jest również obecność w grobie nr 35 i 44 na dnie jamy pod brukiem kamiennym dużych fragmentów węgli drzewnych. Zapewne są one pozostałością zwęglonych kłód drewnianych – prawdopodobnie dębowych.  Być może są one śladem zwyczaju ich spalania na dnie jamy.  Potwierdzeniem tej interpretacji prawdopodobnie jest cienka warstwa spalenizny na dnie w/w jam.

Na stanowisku możemy wyróżnić następujące fazy zasiedlenia:
I fazę należy zapewne wiązać z ludnością grupy północnomazowieckiej kultury łużyckiej  – obiekty grobowe  nr 33 – 45, prawdopodobnie nr 6A, 12,  19, 22, 29. Skromny zasób danych i niejednoznaczność przesłanek wynikających z analizy materiału zabytkowego pozwala jedynie na bardzo ogólne datowanie. Mogą one być datowane w przedziale od IV EB do HC.
II fazę zasiedlenia wyznacza prawdopodobnie materiał z warstwy nr 44 wykopu III i obiektu nr 16. Na podstawie nielicznego materiału zabytkowego możemy je datować na wczesne średniowiecze

Stanowisko nr 4.
Położona jest na cyplu utworzonym przez meandry Sierpienicy- na niewielkim wzniesieniu. Prace wykopaliskowe podjęto z uwagi na stałe zagrożenie, w postaci postępującego procesu niszczenia terenu stanowiska w wyniku zastosowania głębokiej orki w uprawach polowych. Tylko teren położony w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki jest porośnięty trawą.

Krosno – cmentarzysko kultury wielbarskiej

Kierownik badań: dr hab. Roksana Chowaniec
Miejsce badań: Krosno, gm. Pasłęk, woj. warmińsko-mazurskie
Charakter stanowiska: cmentarzysko
Datowanie: okres wpływów rzymskich

Krosno – cmentarzysko kultury wielbarskiej

Tuż niedaleko dawnego młyna w miejscowości Krosno, gm. Pasłęk, woj. warmińsko-mazurskie, przy drodze prowadzącej z Pasłęka do Krosna, w niewielkim lasku już od ponad stu lat prowadzone są archeologiczne prace wykopaliskowe. Pod koronami wysokich, smukłych sosen skrywana jest tajemnica ludu, który przybył na nasze ziemie z południowej Skandynawii i na kilka wieków zasiedlił obszary północnej Polski, aby potem wyruszyć znowu na wędrówkę w kierunku spalonych słońcem stepów nad Morzem Czarnym. Połączenie miejscowych tradycji oraz odmienne zwyczaje przyniesione przez plemię Gotów spowodowały powstanie nowej kultury, która przez archeologów nazywana jest kulturą wielbarską (nazwa pochodzi od cmentarzyska w Malborku-Wielbarku).

Cmentarzysko kultury wielbarskiej, oznaczone numerem stanowiska 1, znajduje się na piaszczystej wydmie, o wysokości około 3-3,5 metrów, niecałe 12 m n.p.m., przyległej do ponadzalewowego tarasu rzeki Wąska.

Pierwszego odkrycia na stanowisku dokonano tu w 1894 r. – miejscowy nauczyciel i właściciel młyna zawiadomił o swoim odkryciu Muzeum w Królewcu. Na wskutek budowy drogi z Pasłęka do Krosna przeprowadzone zostały w 1896 r. na tym stanowisku badania wykopaliskowe, którymi kierowali A. Jentzsch i C. Kretschmann, pracownicy Muzeum w Królewcu. W efekcie tych wykopalisk zlokalizowano na cmentarzysku około 179 obiektów. Nie jest to jednak rzeczywista liczba przebadanych obiektów, gdyż często oznaczano je tą samą cyfrą i literami „a” i „b”. Materiał zabytkowy (znaleziska znajdujące się w grobach) został przekazany do Muzeum Prowincjonalnego Prus Wschodnich w Królewcu, pojedyncze zabytki trafiły jednak do muzeum w Elblągu. Pomimo wielu informacji, które istnieją w literaturze nie udało się odnaleźć planu cmentarzyska, zakładając że taki plan kiedykolwiek w ogóle istniał. Ponowne badania na stanowisku rozpoczął z ramienia Instytutu Archeologii UW w 1980 r. Jerzy Okulicz-Kozaryn. Głównym celem tych wykopalisk było uratowanie stanowiska przed zniszczeniem przez istniejącą tutaj piaskownię, wysypisko śmieci i przebiegająca w pobliżu drogę. Wykopaliska kontynuowane były przez kilka kolejnych sezonów: w 1981 r. nadal pod kierownictwem Jerzego Okulicza, zaś w kolejnych latach przez Aleksandra Bursche. Podczas sześciu sezonów zlokalizowano i nadano numery 198 obiektom, z których wyeksplorowano 185. Od 2002 roku badania wykopaliskowe na stanowisku wznowiono po raz drugi i prowadzone są pod kierunkiem dr hab. Roksany Chowaniec.

Numeracja obiektów była kontynuacją numeracji nadanej w czasie badań prowadzonych przez archeologów niemieckich w 1896 r., jednakże znaczna część badanego obszaru weszła w zasięg terenu „przekopanego” już wcześniej przez Jentzscha i Kretschmanna. Tylko niewielka liczba obiektów, w tym głównie obiekty określone jako paleniska, nie zostały naruszone wcześniejszymi badaniami. Ponadto przeważająca część grobów, szczególnie szkieletowych z trumnami kłodowymi, które zostały wydrążone w pniach drzew, nosi ślady starożytnych wkopów rabunkowych. Jamy rabunkowe lokowane były na wysokości klatki piersiowej, gdzie znajdowała się zazwyczaj największa część wyposażenia zmarłego (zapinki do spinania szat, kolie paciorków szklanych i bursztynowych, amulety, itp.).

Natomiast groby ciałopalne, popielnicowe były najczęściej przedmiotem zainteresowania archeologów niemieckich; ślady takiej działalności widoczne są na niektórych popielnicach w postaci otworu wykonanego za pomocą metalowej szpili, przy pomocy której lokalizowano obiekty. Natomiast paleniska znajdujące się w obrębie cmentarzyska nie interesowały niemieckich badaczy. Było to spowodowane najpewniej faktem, iż inwentarz zabytkowy znajdowany w ich obrębie, ograniczał się zwykle do skupiska ceramiki.

Paleniska odnalezione na obszarze cmentarzyska podzielone zostały na:
–         typ 1: paleniska rusztowe, o regularnym prostokątnym lub zbliżonym do prostokąta kształcie, z konstrukcjami z bierwion drewnianych oraz zwartym brukiem kamiennym w środku;
–         typ 2: paleniska kamienne, w planie zbliżone do prostokąta o mocno zaokrąglonych narożnikach, częściej koliste lub owalne, ze skupiskiem kamieni w centralnej partii obiektu, bez drewnianych konstrukcji.typ 3: paleniska, które łączą ze sobą konstrukcje obu wyżej wymienionych typów, najczęściej są to paleniska na planie koła w pojedynczymi drewnianymi bierwionami w wypełnisku.

Cmentarzysko datowane jest na fazy: B2b – B2/C1 do C2 okresu wpływów rzymskich. Znane są jednak materiały wcześniejsze. W 1894 roku znaleziono w okolicach młyna w miejscowości Krosno, czyli około 500-600 metrów od stanowiska 1, zapinkę o konstrukcji późnolateńskiej typu K według Kostrzewskiego oraz tzw. Henkelurne, czyli popielnicę z uchami. W trakcie badań w 1896 roku odkryto jedyny grób przynależny kulturze oksywskiej, oznaczony numerem 33, w wypełnisku którego znaleziono zapinkę brązową typu N według Kostrzewskiego(SLAJD 20). Zapinki typu N-a według nowszych klasyfikacji można datować na fazę A3 młodszego okresu przedrzymskiego. Wariant ten występuje jednak sporadycznie w znaleziskach datowanych na wczesny okres rzymski: czego przykładem może być grób 106 wraz z fibulą typu A19 z Pruszcza Gdańskiego, stanowisko 10. Nie świadczy więc o wcześniejszym użytkowaniu cmentarzyska, szczególnie biorąc pod uwagę wykorzystanie zabytków starszych w młodszych kontekstach. Na stanowisku nie można zaobserwować konsekwentnej stratygrafii poziomej, brak reguły chronologicznej chowania zmarłych.

Ostatni numer nadany obiektowi w trakcie trwania wykopalisk w 2005 roku to numer 434. Nie jest to jednak rzeczywista liczba obiektów, po pierwsze dlatego iż nie znamy właściwej liczby przebadanych obiektów podczas badań w 1896 roku oraz nie wiemy jak wiele z nich zostało powtórnie przebadanych w latach 1980-1988, 2002-2005. Nie oznacza bowiem, iż każdy obiekt zakłócony, czy zniszczony to obiekt przebadany wcześniej przez ekspedycję z Królewca. Na stanowisku spotykamy się na przykład z procederem rabowania grobów już w starożytności, co jest szczególnie widoczne w przypadku grobów szkieletowych. Ponadto w obrębie lasku rosnącego na piaszczystej wydmie w trakcie I wojny światowej stacjonowali żołnierze, następnie wybierano stamtąd piasek. Przez pewien okres czasu stanowisko służyło jako wysypisko śmieci, by stać się w końcu miejscem ćwiczenia wykrywaczy metali.

W okolicach Krosna, wzdłuż rzeki Wąska, podczas badań powierzchniowych przeprowadzonych w latach 1980 i 1981 oraz weryfikacyjnych w latach 2003 i 2004, zlokalizowano również kilkanaście stanowisk osadniczych kultury wielbarskiej.

Galeria zabytków
Na cmentarzysku w Krośnie odkryto wiele ciekawych zabytków, czego przykładem mogą być: brązowe ornamentowane puzderko, popielnica z trzema uchami, ornamentowana oraz przykryta glinianą przykrywką, miniaturowe srebrne wisiorki wiaderkowate, srebrne i brązowe bransolety oraz kolie paciorków szklanych i bursztynowych. Ze względu na proceder rabowania grobów w starożytności, jak również wykopaliska prowadzone w 1896 roku, wiele zespołów grobowych jest niekompletnych lub prawie całkowicie zniszczonych.

Ćmielów – obozowisko kultury magdaleńskiej

Kierownik badań: dr Michał Przeździecki, mgr W. Migal (PMA w Warszawie)
Miejsce badań: Ćmielów 95, woj. świętokrzyskie
Charakter stanowiska: obozowisko
Datowanie: paleolit schyłkowy

Na granicy światów. Obozowisko kultury magdaleńskiej w Ćmielowie, woj. świętokrzyskie

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury. Program „Ochrona zabytków archeologicznych”

 

 

 

Celem projektu jest opracowanie oraz publikacja wyników badań archeologicznych przeprowadzonych w latach 2004–2009 na stanowisku archeologicznym z epoki kamienia Ćmielów 95 („Mały Gawroniec”), woj. świętokrzyskie. Do najważniejszych efektów tych badań należy odkrycie pozostałości obozowiska kultury magdaleńskiej, na które, obok unikatowych śladów pokonstrukcyjnych, składa się bogata kolekcja artefaktów. Przedmiotowe opracowanie zakłada wieloaspektowe, studium wszystkich pozyskanych zabytków ruchomych oraz nieruchomych,  jak również szerokiego pakietu danych geomorfologicznych i paleogeograficznych. W celu maksymalizacji potencjału interpretacyjnego przewidziane jest wykonanie serii adekwatnych analiz specjalistycznych (fizykochemicznych, paleośrodowiskowych). Realizacja projektu zaplanowana została w trybie dwuletnim, a jego głównym efektem będzie publikacja książkowa.

Położone na wzgórzu „Mały Gawroniec” stanowisko Ćmielów 95 jest jednych najważniejszych świadectw osadnictwa magdaleńskiego na ziemiach polskich. Na jego wyjątkowy charakter składają się takie elementy jak:

  1. występowanie obiektów paleolitycznych, w tym pozostałości konstrukcji mieszkalnej;
  2. bogaty zbiór zabytków krzemiennych, obsydianowych, kamiennych oraz hematytowych;
  3. kolekcja przedmiotów o znaczeniu symbolicznym, tj. przykładów paleolitycznej sztuki mobilnej;
  4. zachowany kontekst stratygraficzny i geologiczny, m.in. poziomy późnoglacjalnych gleb kopalnych.

W świetle powyższych uwag uzasadnione wydaje się stwierdzenie, że „Mały Gawroniec” jest stanowiskiem unikatowym, którego potencjał źródłowy trudno przecenić. Waga odkrycia jest tym większa, że z terenów Polski, dotychczas znanych jest zaledwie kilkanaście punktów związanych z osadnictwem tej jednostki. Z drugiej jednak strony, część z nich została ostatnio szczegółowo opracowana (np. Klementowice, Dzierżysław 35) lub jest aktualnie analizowana (Wilczyce, Sowin, Wierzawice 31). Stwarza to doskonałe warunki dla ewentualnych porównań oraz formułowania uwag o szerszym, bardziej synkretycznym charakterze. Odniesienie obserwacji uzyskanych w ramach projektu do wyników badań z innych stanowisk jest ważnym elementem planowanej publikacji, która na poziomie interpretacyjnym (konstruowania wniosków) powinna wykraczać poza ścisłe granice „Małego Gawrońca”.

W proponowanym ujęciu projekt podejmuje niezwykle istotny i aktualny z perspektywy badań nad paleolitem Europy problem wschodniej rubieży osadnictwa magdaleńskim. Głównie ze względu na niedostatki źródłowe (niewielką liczbę stanowisk), nasza wiedza dotycząca charakteru tego osadnictwa wciąż posiada zasadnicze luki. Opracowanie materiałów z Ćmielowa 95 może stanowić nader cenny wkład do tej dyskusji.

Zapraszamy do odwiedzenia strony internetowej projektu Na granicy światów  oraz naszego profilu na portalu Facebook